Może też Bóg zmieni jeszcze wszystko na dobre

- A waszmość widziałeś kiedy diabelskie harce? - Widzieć nie widziałem, alem słyszał, jako diabli pokrzykiwali sobie z uciechy: „u-ha! u-ha!” Spytaj się Michała, bo i on słyszał. Zagłoba przechylił od razu, choć przecie było z pół kwarty w kielichu, za czym nie obtarłszy jeszcze wąsów począł wołać: - Byłbym niewdzięcznikiem, gdybym twego nie wypił! Lej, chłopcze! - Z podziękowaniem! - odrzekł brat Jerzy. Pan Andrzej Kmicic patrzył na nią okrutnie rozkochany. Urzekająca - Krzysia ma rację! - wtrącił Zagłoba. W miarę jak zbliżali się do Uszycy, kraj stawał się nierówniejszy, puszcza głuchsza, a jary głębsze. Niemniej był to jednak cios dla księcia koniuszego bardzo dotkliwy; bo już to samo, że rozważano, czy książę godnym jest zasiąść w izbie, to samo, że przypomniano coram publico wszystkie jego z czasów wojny szwedzkiej zdrady i przeniewierstwa - okryło go świeżą hańbą w oczach Rzeczypospolitej i podkopało z gruntu wszystkie jego ambitne zamiary. Kto żyw, na elekcję się wybiera, ale nasze strony będą z panem marszałkiem koronnym. Świta już! Jakoż robił się pierwszy brzask.

Ściskali się tedy serdecznie, a chwilami jeden odsuwał drugiego, aby mu się lepiej przypatrzeć; na koniec Zagłoba rzekł: - Wybaczaj waszmość, ale jeszcze nie mogę sobie przypomnieć... - Jak to on w kościele klęczał przed tobą - mówił znów żal. A jednak zdawało mu się, że ma do powiedzenia Krzysi tysiac rzeczy i że właśnie teraz pora po temu, póki są sami i nikt im nie przeszkadza. Nie masz w nim chciwości żadnej ni ambicji, ni prywaty; swojego odbieżał, fortunę tak dobrze jak utracił, o żołd się nie upominał; ale za wszystkie prace, za wszystkie zasługi niczego od Pana Boga i Rzeczypospolitej nie wyglądał, jeno żony. ks. Piotr Pawlukiewicz - Wszystkom przewidział, wszystko przygotowałem... - Litwa szeroki kraj. Jakoż Bogusław widząc, że na nieprzejednanego trafił, nie próbował więcej pana Zagłoby skaptować, tylko począwszy z kim innym rozmowę, ciskał od czasu do czasu złe spojrzenia przez stół na starego rycerza. - Owóż, mościa dobrodziko...

Patrzcie, co za skutek owej wojny i zawziętości brata przeciw bratu? Oto pustynią stała się ta ziemia, mogiły mam w Uszycy za parafian; w zgliszczach kościoły, miasta, wsie, a pogańska potęga wzbiera i rośnie nad nami na kształt morza, które i ciebie, kamieniecka opoko, połknąć gotowe... Do pana Bogusza przyłączył się stary pan Nowowiejski z córką Ewą, wreszcie pani Boska, osoba stateczna, również z córką, młodziuchną jeszcze i bardzo urodziwą panną Zosią. Ale między nimi było jeszcze do bólu i goryczy daleko. to dopiero!... Ale com wymyślił, tom dobrze wymyślił, i dlatego rzekłem wam, że we mnie jest moc i rada. John Eldredge Krzysia podczas czytania siedziała z zamkniętymi oczyma, odwrócona od światła, było zaś to prawdziwe szczęście, że obecni nie mogli widzieć jej twarzy, gdyż zaraz poznaliby, że się dzieje z nią coś nadzwyczajnego. Pani stolnikowa i Krzysia spały już, czuwała tylko służba, czekano bowiem na Basię i na pana Zagłobę z wieczerzą. Z tej komnaty wąski korytarzyk prowadził do jego izby; w korytarzyku owym, przy schodach do panieńskiej kwatery, Basia zastąpiła małemu rycerzowi drogę.

- Bała się krzyczeć! Zośka, słyszysz!... Ci wraz z łupami i dziecko porwać musieli. Basia zaś usłuchała niezwłocznie, bo jakkolwiek zapał ją unosił i mężne serce do dalszej zachęcało walki, przecie jej niewieścia natura poczęła brać górę nad uniesieniem i wzdragać się wśród tej rzezi, na widok krwi, wśród wycia, jęków, chrapania konających, w powietrzu przesiąkłym zapachem surowicy i potu. Są bliżej i bliżej... Jan Grzegorczyk Krzysia chodziła jak struta przez cały dzień: była blada, zmęczona i co chwila spuszczała oczy; czasem rumieniła się tak, że kolory biły jej aż na szyję; czasem usta jej drgały jakby do płaczu; to znów była jakaś senna i omdlała. Tyleśmy w tamtych stronach zaznali złego i dobrego! - Prawda! jak mi Bóg miły! tam nam najlepsze lata spłynęły. - A ja się jeno tego boję, oczywiście nie dla siebie, ale dla cię, że ich za często będziem widywać. - Być może, że on się od razu nie przyzna, bo to dzikus.

Tyś gładysz nad gładysze, a dziewkom chyba i sam nie przyganisz. Miejscami jednak całe jego szmaty były połamane, zwalone, pnie ponarzucane jedne na drugie w dzikim bezładzie, gałęzie zwichrzone i zbite w kupy, zeschłe zupełnie lub też pokryte zrudziałym liściem i iglicami. Pan Zagłoba pocieszał ją, jak umiał, ale przez cały dzień była i smutna, i zła. Cudze pole Pan Zagłoba cały dzień uspokoić się nie mógł i nad stawem wciąż płakał tak rzewnie, że jak sam później powiadał: aż staw wezbrał i stawidła trzeba było otwierać. Panu Wołodyjowskiemu jednemu arcana dywulgować możesz, bo to twój zwierzchnik i siła ułatwić ci potrafi. Była przy haremie, nie w haremie, bo miała dopiero dwanaście lat. Wiedząc zresztą, że na nic by się to nie zdało, wyglądała z upragnieniem końca bitwy. Do brzasku było już niedaleko, ale tymczasem uczyniło się ciemniej, bo księżyc zaszedł.

Nagle Basia uderzyła się rękoma po sukience. - Kamedułą został, jak mi Bóg miły! - zakrzyknął w największej desperacji. On na dobrym koniu, Boże daj! - powtarzał z rozpaczą w duszy. Nie bój się! Wczorajszego uczynku choćbym chciał się dopuścić, nie mogę, bo muszę na konie uważać. - Idź z panem Snitką po owe listy i przynieś je natychmiast. Szelmy! To my w stepie dzień i noc czołem do nieprzyjaciela stoim, a oni dzieżki pełne bigosu i jagieł wożą, a łyżkami w nie bębnią! Ot, ich robota! Pan hetman posła za posłem śle, o pomoc dla Kamieńca prosi, jako Kasandra upadek Ilium i narodu Priama przepowiada, a ci o niczym nie myślą, jeno ciągle dochodzą, kto przeciw królowi zawinił. A ona spuściła zaraz swe długie rzęsy na oczy. Zdumienie tylko ogarnęło oboje tak wielkie, że poczęli spoglądać to na siebie, to na Krzysię, jak błędni.

- Tak jest, wasza miłość! - Co słychać? - Przeszli Sierocy Bród; potem kierując się na ryk wołów poszli ku Kałusikowi. Ciężko było. Po czym obsunął się z wolna do nóg Krzysinych i tak mówić począł głosem wzruszonym, lecz spokojnym - Nie grzech to, że w świętym miejscu przed tobą klękam, bo gdzież, jeśli nie do kościoła, czysta miłość po błogosławieństwo przychodzi. Gdym tedy ujrzał ów krzyż, mignęła mi przez głowę myśl: „Ot drzewo, inszego nie masz” - alem się zaraz zląkł. Boże cię pociesz, bracie kochany! drogi! złoty! Mąż sam na elekcję ma tu przyjechać, więc mi powiedział tak: „Weź panny i jedź wcześniej. Teraz waćpan licz: Ukraina spokojna, kozactwo w ryzie utrzymane, od Turka zasłona, kilkadziesiąt tysięcy wojska więcej - ot, com pomyślał- ot, co mnie do głowy przyszło, ot, dlaczego mnie Kryczyński, Adurowicz, Morawski, Tworowski słuchają - ot, dlaczego, gdy krzyknę, pół Krymu na one stepy się zwali! Pan Bogusz tak był zdumiony i przygnieciony słowami Azji, jak gdyby ściany tej izby, w której siedzieli, rozstąpiły się nagle i nowe, nieznane ukazały się oczom jego krainy. - I dlatego waćpani dobrodziejka wyprawiłaś ich do sani?.. Wszystkie późniejsze wojny w Prusiech, przy oblężeniu zamków, gdzie tylko były jeszcze szwedzkie załogi, odprawowaliśmy razem.


||||||||||||||||||||||