Miłuję waćpannę i piechotą, i na koniu, i na czczo, i po jedzeniu, i na wieki, i po szkocku..
- Tak jest! Wiecznie ten zdrajca Bogusław!... Mały rycerz bardzo był już ośmielony do panny Krzysi, a ona, widocznie przez dobroć serca, zajmowała się nim i jego smutkiem tak, jak lekarz zajmuje się chorym. Mogliby dać spokój. Rafał Ziemkiewicz O żebranym chlebie dostaliśmy się do Rzeczypospolitej. Pani stolnikowa zajęła naczelne miejsce, obok niej Zagłoba po prawicy, a za nim panna Jeziorkowska. - Panie komendancie! - rzekł do Wołodyjowskiego Mellechowicz. - Mój jegomość - odrzekł pan Zagłoba - trudno nas przekonasz, abyśmy Turczyna, Tatara lub innych barbarów miłować mieli, którymi i sam Pan Bóg zgoła brzydzić się musi.
Sama sagacitas narium tego nie wytłumaczy, dlatego słusznie dziwić się możesz. Ketling usiadł przy Krzysi. Ha! Bóg to zdecyduje, którego wyroki są niezbadane! - Ale żeby ten gołowąs z harbuzem wyjechał, upiłbym się z radości! - dodał Zagłoba. - Krzysiu! - ozwał się wreszcie łagodnym głosem. Jacek Pulikowski Źle spała, bo niepokoiły ją sny dziwne; śnił jej się Azja, tylko piękniejszy i natarczywszy niż dawniej. - Prawda. - Tak! tak! Deyma i Ubysz! Jak dziś pamiętam! A szło także o białogłowę.
Aż nagle zakrzyknęła: - Druga konfuzja! Pan Zagłoba, rozbawiony wielce, mrugał czas jakiś swym zdrowym okiem, na koniec rzekł: - Pan Nowowiejski, naszego Michała przyjaciel i podkomendny, a to jest panna Drabinowska... Twoja wina! twoja wielka wina! Nie ma już rady, nie ma już dla cię ratunku, jeno wstyd a ból, a płakanie... Poszli więc wszyscy do jadalnej izby, tylko Basi nie było. Niemniej oboje gospodarstwo przyjęli gości z otwartymi ramionami; Basia ucałowała serdecznie jeszcze przed prezentacją wszystkie trzy niewiasty, potem zaś gdy powiedziały jej, kto są i skąd jadą, rzekła: - Rada bym nieba przychylić waćpani i waćpannom! Okrutniem wam rada! Dobrze, że jakowa przygoda nie spotkała was w drodze, bo o to w naszej pustyni nietrudno, ale właśnie dziś do szczętuśmy grasantów wygnietli. Pan Zagłoba pocieszał ją, jak umiał, ale przez cały dzień była i smutna, i zła. Robert Kiyosaki Przykróciła cugle, ścisnęła mocniej szabelkę i krew od serca napłynęła znów wielkim pędem do jej twarzy. Oto pan hetman wielki pilnie pożądał widzieć małego rycerza.
- Dajcie, do licha, spokój! Ketling pewnie już tam bliżej Prus niż Warszawy. Gdy Azja po raz pierwszy skłonność ku niej okazał, była jeszcze niemal dzieckiem, potem nie widziała go przez lat wiele i przestała o nim myśleć. - Wytłumaczcie mi raz, co to jest one pobratymstwo! - rzekła Basia. - Jeźdźcy jakowiś sadzą! Pan Zagłoba zbudził się zupełnie. Przypadki księdza Grosera - Z tak wysokiego gniazda Jeziorkowska się znowu nie wywodzi, ale jeśli waćpan życzysz posłuchać... - Trzecia konfuzja! - zakrzyknęła swym srebrnym głosem. Począłem się na niego patrzeć, on na mnie; poznał mnie także...
- Będziem szukać lepiej we dwóch - wtrącił stolnik. Czy nieprawda, że ona do Billewiczówny podobna? - W pierwszym momencie owego podobieństwa nie dostrzegłem, ale być może. Ludzi nie masz! - myślałem sobie - ludzi nie masz prawdziwie tę ojczyznę miłujących! I tak mi było, jakoby mi kto nóż w pierś wbijał. ks. Piotr Pawlukiewicz Po chwili lecą ludzie: Orda! orda! a tuż za ludźmi - ćma, powiem acaństwu! Strzały lecą, jakoby deszcz zacinał, i gdzie nie spojrzę, baranie kożuchy i diabelskie mordy ordyńskie. - To może Szkot? - Nie, ale ja wiem, że on dlatego do Anglii wyjeżdża. Nie powiem, że miałem widzenie, bom go i był, i jestem niegodzien, ale śpiąc twardo, widziałem jakoby na jawie całą mękę Pańską... W obchodzeniu się jego z nią obok czci największej był raczej pewien odcień pełnego słodyczy smutku.
- Zdrada tak jawna, że i pomyłki być nie może. Skoczywszy do siebie, poczęli się witać z wielką radością, a następnie opowiadać sobie, co się im wzajemnie przez czas rozłąki przygodziło. „Ot! koza!" - pomyślał pan Wołodyjowski. Po drodze ogarnął go niepokój, bo tak sobie pomyślał: „Mojej w tym dużo roboty. Charłamp począł wąsami ruszać i trzeć czoło. po elekcji... Musiałbym się do niej wspinać lub podskakiwać, a to już na starość trudno.