- Hum! - powtórzyła Basia

- Waćpan już w to godzisz, żeby mnie Michał na drugę ekspedycję nie zabrał. - To nie abominacja, jeno mam do zakonu wolę - odrzekła Krzysia. Nikt się nie ozwał, więc pan Zagłoba potoczył osowiałym okiem naokoło, wreszcie zwrócił się do Basi : - A ty, chrząszczu, pojedziesz z nami? - Pojadę choćby na Ruś! - odrzekła szorstko Basia. Jacek Pulikowski Przez wiosło padliśmy sobie w ramiona, całując się i płacząc... - Oto zacne białogłowskie serce, oto zacna pani! - zawołał Charłamp chwytając ręce Kmicicowej i pokrywając je pocałunkami. Nie czas się o afekta spierać! Widzisz, Janie, żeby to nieszczęście świeżo w Michała uderzyło, może sam bym ci powiedział: daj katu kaptur i jedź! Ale policzmy, ile to już czasu upłynęło, nim Charłamp z Częstochowy na Żmudź zdążył, a pan Andrzej ze Żmudzi do nas. Resztę dnia zajęły ostatnie przygotowania do drogi, ruszono zaś nazajutrz skoro świt, a nawet w nocy jeszcze, aby jednym dniem stanąć w Chreptiowie.

O, tom się na starość w praktyki wdał! Tfu, do licha! Jeszcze mnie w ostatku mało w pole nie wywiedli, bom się ledwie domyślał, czemu Ketling chce za morze, a tamta kawka do klasztoru, tymczasem hajduczek wszystko, jak się pokazuje, od dawna spenetrował...” Tu zamyślił się pan Zagłoba, po chwili zaś mruknął: - Szelma, nie dziewczyna! Michał od raka oczu pożyczył, żeby taką dla tamtej kukły spostponować! Tymczasem dojechali do miasta, ale tu dopiero zaczęły się trudności, bo żadne z nich nie wiedziało, ani gdzie mieszka obecnie Ketling, ani też dokąd mógł udać się Wołodyjowski, szukać zaś w takim tłumie ludzi było to szukać ziarna w korcu maku. Pustoszyli oni kraj sposobem zupełnie tatarskim i nieraz istotnie sami komendanci nie wiedzieli, czy mają robotę ze zbójami, czy też z przodowymi czambułami całej ordy. Nie pójdziesz do klasztoru... Jakkolwiek Bogusław ćwiczony był w szermierce na słowa, jednak czy to wywód pana Zagłoby, czy jego zuchwałość zdumiała go tak dalece, że języka w gębie zapomniał. świadkowie jehowy Pana Boskiego, kawalera wielkiej zacności i najmilszego towarzysza, orda ogarnęła temu kilka lat pod Kamieńcem. Na Wołodyjowskiego był zły, na Krzysię także; wolałby wprawdzie, żeby pan Michał ożenił się z Krzysią niż z nikim, ale postanowił uczynić wszystko, żeby się ożenił z hajduczkiem. - A waszmość widziałeś kiedy diabelskie harce? - Widzieć nie widziałem, alem słyszał, jako diabli pokrzykiwali sobie z uciechy: „u-ha! u-ha!” Spytaj się Michała, bo i on słyszał.

I czyli ty możesz przypuścić, że Pan Bóg potrzebuje, on, taki bogacz, jedyny skarb ubogiemu żołnierzowi wydzierać?... Dobrawszy się do Wilna, jechał na Grodno, Białystok, a stamtąd do Siedlec się przebierał. Podano wreszcie wieczerzę, której nikt jeść nie chciał, i wieczór począł się wlec ciężko, nieznośnie, a tak głucho, jak gdyby wszyscy nasłuchiwali, co zegar szepce. - Co tam? co tam! Coć pan hetman powiedział? - pytali jedno przez drugie. Wybiegła służba z panem Zagłobą na czele, który przyskoczywszy do wasągu i ujrzawszy trzy niewiasty spytał zaraz: - W którejże z pań mam zaszczyt powitać osobliwą moją dobrodziejkę, a zarazem siostrę mego najlepszego przyjaciela, Michała? - Jam jest! - odrzekła pani stolnikowa. przeziębienie Jak Michała miłuję, tak sobie dla uciechy gnałam przed nimi, a potem z pistoletów wypaliłam. Komu się zwierzysz, jeśli nie mnie, niewieście? Widzisz! Prawie królewska krew w nim! Pan hetman mu dziesięć indygenatów, nie jeden, wyrobi.

Serce poczynało w niej mdleć i zamierać, jakby to była dla niej najdroższa w świecie głowa. Posiadał on nie tylko władzę nad sobą, ale i przebiegłość ludzi wschodnich. Ale prócz tego napadali na wsie, miasteczka, osady, na pomniej- sze komendy, na kupców polskich, a nawet tureckich, na pośredników z okupem do Krymu jadących. Basia potrząsnęła czupryną i umilkła; po chwili dopiero ciche westchnienie podniosło jej pierś. książki chrześcijańskie Prym między nimi trzymał pan Zagłoba. Co mu zatem teraz pozostawało do roboty? Jak miał postąpić? Brakło już tylko kilku dni do jego odjazdu, któren odjazd mógł wszystko przeciąć i zakończyć. Chodziliśmy i na Ukrainę, i na pana Lubomirskiego, i znów na Ukrainę, już po śmierci ruskiego wojewody, pod panem marszałkiem koronnym Sobieskim.

- Hm! Piękna godność! - Ten był żonaty pierwszy raz z Dorohostaj... - Rany boskie! Toś już z kościami Polak! Młody rycerz uśmiechnął się. Na koniec uczestnicy wstali. świadkowie Jehowy Panie Charłamp, choć ze dwie niedziele musisz waćpan u nas posiedzieć, żony mi dopilnujesz. - Przyrzecz waćpanna Ketlingowi rękę - rzekł chrapliwie - rozkochaj go, a potem podepcz, rozedrzyj mu serce i idź do klasztoru! - Panie Michale! - zawołała ze zdumieniem Basia. Płakałem ja, płakali Skrzetuscy i Kmicicowie. Ale że kościół był w zgliszczach, a parafian brakło, zajeżdżał ów proboszcz bez owieczek do Chreptiowa i po całych tygodniach tam przesiadując, rycerstwo pobożnymi naukami budował.

Trojgu nam się serce rozdziera - pomyślałem - niechże lepiej jedno przycierpi, a tamtym pociechę sprawi. Gospodarzom jakoś wilkiem z oczu patrzy, może i źli ludzie. - Nie mówże jej, że Ketlinga pogrążyła. Waćpani nie wiesz, że ja go dopiero tydzień wyciągnąłem od kamedułów, gdzie chciał już śluby czynić. - Prędzej by pan Nienaszyniec mógł się do ciebie przyznać, ale i jemu nic po tobie, bo tam już siostra jego albo zmarła, albo zgoła nie życzy sobie w losie odmiany. Bogdaj w nich zły duch wstąpił. Sam hetman tego pragnie i tak będzie, choćby nawet Ruszczyc z Krymu na maj nie nadążył.

Woły pobrali i stoją na Jurkowym polu. Pan Zagłoba chrząkał znacząco. Przy czym od ruchu nozdrzy wąsy jego poczęły drgać, a spod tych wąsów przebłyskiwały białe kły, zupełnie jak u rozwścieczonego zwierza. - A widzę już: od samych wzdychań odliga będzie! Nic! tylko od wzdychań!... P. - Nie! - odrzekła spokojnie. - Życia nie starczy na wdzięczność Michałowi! - rzekł wreszcie Ketling.

Pan Michał znów urwał i począł oddychać szybko jak człek, co po długim nurkowaniu z wody na powietrze wychynął, po czym wziął Krzysi rękę. - Na nic tu moja chęć! - odrzekła przytomniej Krzysia - chociaż za waćpanową wdzięczną być muszę. Co do rady, są dwie: albo niech Michał Basię bierze, albo niech Krzysia intencję odmieni. Ty im rozkaz dasz, by się tu tamtą stroną rzeki aż pod Chreptiów posunęli i w gotowości byli, a ja tu z mymi Lipkami pierwszej lepszej nocy na komendę uderzę i sprawię im, ot co! Tu Azja przeciągnął palcem po szyi i po chwili dodał: - Kęsim! kęsim! kęsim! Halim wsunął głowę w ramiona i na jego zwierzęcej twarzy zajaśniał złowrogi uśmiech. - Panie Michale - rzekł przy obiedzie Zagłoba - ty odjeżdżasz, a tymczasem Ketling powróci, a gładysz to nad gładysze! Nie wiem, jak tam panniątka dadzą sobie rady, ale tak myślę, że po przyjeździe zastaniesz je obie rozamorowane. Jednakże nie było to tak ławym, bo nie chciał pan Michał wszystkim o tym oznajmiać, jeno z Krzysią naprzód pomówić, a potem postąpić, jak wypadnie. - Waćpan go widział w ogniu? - Tysiąc razy! Będzie ci stał ani się zmarszczy; konia czasem po karku poklepie i o afektach gotów gadać.


||||||||||||||||||||||