- Pan hetman wielki! - zawołał Ketling i skoczył, jako gospodarz, witać

- Albo jeżeli się którego z nas za połę nie ułapisz! - skończył Zagłoba. Gęba ci schudła, ale w smutku nie może inaczej być. Po chwili dopiero, jakby zebrawszy myśli i przytomność, odrzekł po małorusku: - Oj, dobre, jako dawno nie buwało! W takim pochodzie zeszedł im cały dzień. Talleyrand Jeszcze jakoweś walne argumentum waćpan przytoczyłeś, ale nie mogę sobie przypomnieć... Trzeba też i zapasik jaki taki przygotować, bo i tego pewnie nie wiecie, że miody a wina nigdzie się tak dobrze jako w pieczarach nie konserwują... - Jakże to? - spytał niespokojnie Zagłoba.

Po chwili siedzieli w karabonie i jechali do Mokotowa. - Prawda, że to niespodzianie w niego uderzyło. Nie było też kawalkad i na lutni grania ni turniejów, ni popisów, ni wstęg na zbroi, ni gwaru rycerstwa, ni zabaw, ni tego wszystkiego, co jako sen majaczy, jako cudowna bajka na wieczornicy ciekawi, jako zapach kwiatów upaja, jak ptasia ponęta nęci; od czego płonie twarz, bije serce drży ciało... Kazałem żołnierzom pogrześć przystojnie ciała pod tym samym krzyżem i odtąd - byłem już nie ten. Rafał Ziemkiewicz Wówczas Zagłoba chwycił ją za rękę i począł pośpiesznie całować powtarzając: - Czołem biję, czołem! Następnie pomógł jej zsiąść z karabonu i prowadził z wielką atencją oraz z szurganiem nogami do sieni. I ręka jej wysunąwszy się z zarękawka ukryła się w dłoni rycerza.

Ci wszyscy ziemię i niebo poruszą, układów spróbują, w razie uporu Murzy samego chana przeciw niemu nastawią albo może i Murzie gdzie tam po cichu łeb ukręcą. Dość mi już wojny, bom ją wyrostkiem praktykować począł, a teraz mam już wiechy siwe. - Nie! - odparł ze smutkiem rycerz - bo mi znów na długo wyjechać przyjdzie. - odpowiedziała Krzysia. Był to przy tym nie tylko jastrząb stepowy, ale i piękny chłopak, czarniawy, wichrami spalony. Urzekająca - Jutro trzeba będzie jakąkolwiek gospodę znaleźć, a niechby i namioty w polu rozbić, byle tu dłużej nie mieszkać! - Czekajcie wieści ode mnie, bo się znów pogubimy! - rzekł Zagłoba.- Jeśli Ketling usieczon...

Czas jakiś sunęli w milczeniu, tylko płozy świszczały po śniegu i spod kopyt końskich padał grad grudek śniegowych. Ich przykład, ich kompania podziała; przez nich ten naród nieszczęsny się odrodzi, prywaty próżen, swawoli niepomny, i stanie jako lew okrutną moc w członkach czujący, i świat zadziwi! Takie to bractwo z moich żołnierzów uczynię! Tu pan Sobieski sam zapłonął, podniósł do góry głowę podobną do głowy rzymskiego cezara i wyciągnąwszy ręce zawołał: - Panie! Nie pisz na naszych murach Mane, Tekel, Fares! i pozwól mi moją ojczyznę odrodzić! Nastała chwila milczenia. Palili i ścinali Tatarzy przez Chmiela na pomoc wezwani, paliliśmy i ścinali my. - Nie chciałże on pana Boskiego wydać? - Było rozkazanie chanowe, żeby tatusia wydał, ale Murza-bej, srogi, okrutny, tatusia ukrył, a panu Piotrowiczowi powiedział, że go już dawno do Azji przedał. Przypadki księdza Grosera Choć tam i bzyknie blisko, upewniam, że nie zrani. Najlepszy masz waść dowód w tym, że do wojska ruszam.

- Słyszysz, Jędrek. Daj ci Boże, Krzysiu, szczęście z Ketlingiem... Spojrzę ja wtedy na tego, kto ma ze mną wiosłem robić - Jezu Chryste miły! - zgadnijcie acaństwo, kto był naprzeciw mnie? - Dydiuk! Poznałem go zaraz, chociaż był goły, wychudł i broda urosła mu w pas, bo już dawniej był na galery zaprzedan... Urzekająca Oczy wszystkich wpatrzone były w niego jak w tęczę, on zaś skłonił się małemu rycerzowi dość nisko, reszcie kompanii dość hardo. - Jak dawno zdradę zamierzyłeś i jakich masz tu w Chreptiowie wspólników? - Tom o zdradę oskarżon? - Odpowiadaj, nie pytaj! - rzekł groźnie mały rycerz. - Co się z tym borem stało? - pytała pana Zagłoby Basia.

- Żaden z nich o wspaniałomyślności hetmańskiej nie wątpi i wszyscy go po cichu w sercu kochają, ale myślą sobie tak: hetmana samego zdrajcą hassa szlachecka okrzykuje; na dworze u króla go nienawidzą; sądem mu konfederacja grozi - jakże on potrafi co wskórać? Pan Bogusz począł trzeć czuprynę. Ha! żeby mi to choć do głowy przyszło! - Szkoda, że waćpani nie przyszło. - Albo jeżeli się którego z nas za połę nie ułapisz! - skończył Zagłoba. Wówczas on schwycił jej ręce i począł całować z wdzięczności i rozrzewnienia. Niepodobna, aby który o takim rycerzu nie słyszał. Zmiłowania wyglądam, bo mi ciężko okrutnie...

Przez Bóg żywy! gdyby ten człowiek chciał, mógłby ich co do jednego w sułtańską służbę zaprowadzić i siła klęsk nam przyczynić. On bogatszym począł służyć, niż był teraz. Czy się zgodzi, nie wiem, ale weźmie on to pod pilną uwagę, bo potężne racje przytaczasz. - Za łaską bożą nie potrzebujemy wodzów we Francji szukać. Mówią także i o tym, że im Rzeczpospolita wolę i ziemię chce dać i na służbę pod Tuhaj-bejowiczem wezwać. zostaniesz mnichem...

W dodatku noc uczyniła się duszna, ciemna, grzmoty poczęły huczeć i przewalać się po niebie, a później jaskrawe błyskawice rozdzierały co chwila ciemność. Na Boga, od Wołoszy pilno nasłuchujcie, bo ponoś wielka nawała nas nie minie. - Chodź do niego, bo nie doleży, tak cię niecierpliwie wygląda. - Czyś waść głuchy? Księcia Bogusława Radziwiłła, który posłem na konwokację jedzie, ale - da Bóg! - po elekcji elektem zostanie. - No, trzymaj waćpanna szablę, bo wytrącę! - Zobaczymy! - A ot! I szabelka, wyfrunąwszy jako ptak z rąk Basi, upadła z brzękiem aż koło pieca. Nieraz Krzysia rozmyślając o jego sławie, o jego zacności, o jego męstwie, które go chlubą Rzeczypospolitej, a postrachem jej nieprzyjaciół uczyniło, czuła, że jednak miłuje go wielce, zdało jej się tylko, że ją coś ominęło, że ją spotkała pewna krzywda - trochę przez niego - a raczej przez pośpiech...


||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||